Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
107 postów 62 komentarze

Bratobójcza walka na oczach świata

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Śledzący prasę za granicą ma odnieść wrażenie, iż niewybranie polskiego kandydata na stanowisko „prezydenta” UE będzie olbrzymim sukcesem polskiej dyplomacji a prezes Kaczyński kieruje Europą.

 

 

 

 

Oskarżenie byłego polskiego premiera o zdradę stanu i działanie na szkodę państwa w oficjalnym liście do przywódców 27 państw jest wydarzeniem chyba bez precedensu i stanowi kulminację pomówień, tym razem nie w internetowej lecz państwowej wersji. Nasuwa skojarzenia z tureckimi oskarżeniami pod kierunkiem Niemiec o nazistowskie i faszystowskie praktyki, ponieważ niemieckie władze zakazują prowadzenia tureckich zgromadzeń wyborczych na terenie Niemiec. Bezpardonowa partyjna polityka przeniesiona zagranicę – to cechy charakteryzujące te dwa wydarzenia.

Prezydent Duda przycupnięty w kąciku planuje następne spotkania w Polsce powiatowej, gdyż nie musi już tak jak prezydent Lech Kaczyński reprezentować Polski w Brukseli, pani premier Szydło boryka się z powrotem wyklętego, niezłomnego Misiewicza do rządowej administracji i zapoznaje się z ostatnimi wytycznymi swojego szefa, minister Waszczykowski oznajmia „désintéressement” informacjami czy ktokolwiek popiera polskiego kandydata Saryusz-Wolskiego i dowiaduje się z komunikatów prasowych o propozycji Europy dwóch prędkości po spotkaniu w Wersalu, na którym nie ma polskiego przedstawiciela. Pan poseł Jarosław Kaczyński w międzyczasie kieruje państwem i udziela wywiadów. Oznajmia, kto jest Polakiem a kto tylko pretenduje, aby dostać się na jego „shortlist” zasługujących na to miano.

Globalizacja ma swoje prawa i jako nowoczesna demokracja przystosowujemy się do tych trendów i kłócimy się na oczach świata. I próbuje nam się wmówić, że przeciętny Francuz, Holender, Czech czy Niemiec doskonale rozumie, iż toczona walka to wstawanie Polski z kolan i wnoszenie wkładu w rozwiązywanie problemów gnębiących Europejską Unię. Śledzący prasę za granicą ma odnieść wrażenie, iż niewybranie polskiego kandydata na stanowisko „prezydenta” UE będzie olbrzymim sukcesem polskiej dyplomacji a prezes Kaczyński kieruje Europą i martwi się, że niedoceniony przez PO Saryusz-Wolski nie może jej poświęcić swoich najlepszych chęci. Nawet, jeżeli nikt w Europie go nie popiera.

Właściwie cała prasa europejska pisze o przenoszeniu polskiej bratobójczej wojenki na brukselskie salony. Jest istotnym dla zagranicy, że Polacy walczą przeciwko Polakowi i oczywiście nie wdają się w rozważania jak bardzo Kaczyński nienawidzi Tuska czy odwrotnie, lecz wyciągają samonarzucające się wnioski: gdzie dwóch Polaków tam trzy opinie, Polacy zawsze byli „problemem” dla Europy, w Polsce rządzi Kaczyński a nie Premier czy Prezydent a tych dwóch ostatnich można „olewać”, dać Polaka na to stanowisko to tylko narobić sobie problemów itd. itp. I możemy się wkurzać na nieprawdziwe osądy i „niesprawiedliwość”, ale podobne kryteria nie mają żadnego wpływu na formowanie opinii o Polsce i Polakach. To, co inni robią inteligentną i ukrytą dyplomacją forsującą własne, NARODOWE interesy, nam się udaje w odwrotną stronę.

„Sukcesy” dyplomacji prowadzonej metodą pałki i dzwona Zygmunta możemy coraz bardziej odczuwać a przecież jej efekty to proces długofalowy, rozłożony na wiele lat. W Wersalu, gdzie dyskutowały najsilniejsze europejskie kraje o dwóch prędkościach EU zabrakło Polski, chociaż w niczym nie ustępujemy np. Hiszpanii. Francuski prezydent nie życzył sobie polskiej obecności nie tyle z powodu odmowy kupna helikopterów Caracal, gdyż to normalne przy przetargach, ale głownie z powodu amatorszczyzny polskiego rządu w tej sprawie i idiotycznej wypowiedzi ministra Macierewicza o sprzedaży okrętów Mistral Putinowi za 1 dolara. Przeszliśmy wtedy nad tym do porządku, dzisiaj płacimy za to cenę niewymierną. Nie tylko w dolarach.

 

„Wstawanie z kolan” jest wspaniały hasłem dla wszystkich z postępującym kompleksem niższości i niedowartościowania własnych osiągnięć i mogłoby stać się stymulantem skierowanym na pracę organiczną. Jeżeli jest jednak kością w gardle międzynarodowej społeczności nie bardzo zachwyconej wewnętrznymi polskimi konfliktami i bratobójczą walką przeniesioną poza polskie granice to jej rezultaty mogą być widoczne przez przymusowe wyplucie stojącej w przełyku przeszkody poprzez podanie lekarstw wykrztuśnych. A to mało kiedy odbywa się bezboleśnie. A Polska staje się powoli kwękającym pacjentem europejskiej społeczności.

KOMENTARZE

  • W Rosji takich chaziajów,to trzymają w kolkhozach - doją,koszą itd.Ale polityką,to się nie zajmują.
    Jakby taki Tusk podskoczył do rządu rosyjskiego,amerykańskiego toby miał przerąbane.
    Tramp wyp*** ostatnio wszystkich ambasadorów z nie jego stajni.

    Tak się chaziaju politykę na zachodzie robi...

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031