Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
107 postów 62 komentarze

Kompromis, dialog, współudział

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Wiele z pojęć demokratycznego państwa prawa wyrobionych w kulturze politycznej „zachodu” jest dla nas niezrozumiałych.

 

Polacy nie nauczyli się żyć ze razem ze sobą. Tak chyba można skonstatować obserwując najnowsze wydarzenia w stolicy. Coraz wyraźniej widać nie tylko zaognienie konfliktu, ale wciąż pogłębiający się rów pomiędzy zwolennikami i przeciwnikami obecnych rządów. Najgroźniejszym elementem tego podziału są znikające obszary porozumienia, zaostrzająca się werbalna przemoc, przechodzenie od sensownych argumentów do demagogii i teorii spiskowych, nasilające się frustracje i agresja. Wyjścia nie widać, gdyż obie strony narastającego sporu mają dużo do stracenia. Tak przynajmniej uważają myśląc o swoim PARTYJNYM interesie nie wdając się w dyskusje, co jest najlepszym rozwiązaniem dla POLSKI i POLAKÓW w niej żyjących.

 

Oczywiście i strona rządowa i opozycja szermują zawołaniami o obronie DEMOKRACJI jakkolwiek jest oczywiste jak bardzo różnią się w interpretacji tego, wydawałoby się dość prostego pojęcia. Jedni wołają, że to wola SUWERENA, czyli wyborców rządzącej partii sprzed roku, drudzy oponują cyframi przekonując o milionach obywateli myślących inaczej. Doprowadzona do skrajności walka nie zajmuje się takimi zawiłościami a jej prawa nie pozwalają na przyznanie się do jakichkolwiek błędów. „My mamy rację” – to slogan obu stron niepozostawiający żadnej przestrzeni do osiągnięcia kompromisu zadowalającego i jednych i drugich.

Demokracja w jej obecnym wymiarze przyszła do nas z zachodu. To w tamtym kierunku kierował się wzrok Polaków walczących o wydobycie się z komunistycznego upadku, to tam szukaliśmy pomocy i to ona byał w tamtych latach ustęsknionym marzeniem. Marzyliśmy o demokracji i ją sobie wywalczyliśmy z pomocą naszego Papieża i naszych własnych rąk. Przyszła niedoskonała, formowała się na zgliszczach czerwonej, zbrodniczej ideologii, nie wiadomo było, kto i jak ma ją stosować i jak się ją właściwie je. Przyniosła WOLNOŚĆ od ideologicznej tyranii, ale również niebezpieczeństwa z nią związane.

„Zachód” miał czas, możliwości i częściowo spokój, w którym demokracja modelowała się tracąc swoje kanciaste formy i kiedy uczono się, co ona właściwie oznacza i czy pozwala na wszystko, czego by się chciało. Wyrabiały się nie tylko normy, ustawy i prawo z nią związane, ale również zachowania, wspólne rozumienie pojęć, granice tolerancji i uznanie, że nie tylko i nie zawsze zwycięzcy mają „rację”. Jest ona także udziałem pokonanych mających swoje powody, przekonania i poparcie wyborców za nią stojących i należy się z nią liczyć w realizowaniu swojego widzenia świata. Może się to odbywać konfliktowo, lecz w kulturze politycznej wyrobionej przez lata, w której pojęcia KOMPROMIS, DIALOG, WSPÓŁUDZIAŁ odgrywają kluczową rolę. No i oczywiście SZACUNEK dla politycznego partnera i zrozumienie jego roli w demokratycznym modelu zarządzania Państwem.

Wiele z pojęć demokratycznego państwa prawa wyrobionych w kulturze politycznej „zachodu” jest dla nas niezrozumiałych. Kształtowały się one w innej kulturze i nie znały „liberum veto” a francuska rewolucja pokazała tylko, że ilość gilotyn i ściętych głów nie zapewnia ani dostatku ani sprawiedliwego podziału dóbr czy społecznej równości. Setki lat od tamtego czasu upływające pozwoliły na powolne formowanie się najbardziej optymalnego ustroju w świecie zachodniej kultury.

Brak czasu na rozwinięcie własnych, modeli zarządzania Państwem doprowadził do sytuacji, w której opracowanie „polskiej demokracji” odbywało się pod ciśnieniem okoliczności, starych kadr wykształconych i zmodelowanych przez komunistów i ciągłego jeszcze procesu integrowania Polski po zaborach. Płacimy za to wysoką cenę nie umiejąc się porozumieć w ramach jednego społeczeństwa i nie zauważając jak bardzo partyjne, tymczasowe cele niszczą nasze największe wartości, jakimi są POCZUCIE WSPÓLNOTY. Niejako zgodnie z naszą Historią umiemy się mobilizować i walczyć z zewnętrznym zagrożeniem, ale przeważnie już jest wtedy za późno. Ale szczycimy się bohaterstwem, wspominany miliony poległych, obchodzimy rocznice. Jesteśmy z siebie dumni.

Bez KOMPROMISU demokracja nie może istnieć.
Bez DIALOGU Państwo nie może się usprawniać.
Bez WSPÓŁUDZIAŁU społeczeństwo kurczy się zamiast rozwijać.
A bez SZACUNKU nie jesteśmy tak naprawdę homo sapiens.

  
 

KOMENTARZE

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031