Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
107 postów 62 komentarze

„Nie jestem wielbłądem”: jak rewolucja pożera własne dzieci

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Każda rewolucja, a więc i ta obecna, zaczyna w pewnym momencie pożerać własne dzieci. Rewolucja odbywa się kosztem jednostek, krytycznych i zawsze potrafiących myśleć trochę inaczej niż partyjne slogany dla maluczkich.

 

 

 

 

 

 Co do poziomu wiadomości i publicystyki przekazywanych przez TVP nie było raczej wątpliwości. Ot, jeden z wielu przykładów nachalnej propagandy kojarzącej się z PRL-em, a przeznaczonej dla własnych zwolenników przyjmujących wszystko jak leci, co partyjno-telewizyjna dobrana wierchuszka uważa za stosowne w praniu mózgów. A ponieważ PiS-owski rząd chce wprowadzić nową, kontrowersyjną ustawę o tzw. NGO’s czyli organizacjach pozarządowych trzeba było przygotować grunt. Przyszedł prikaz i zaczęło się telewizyjne strzelanie z armat przed Sejmowym atakiem zmieniającym kolejną ustawę. No i trafiło w wicepremiera Glińskiego.

Minister ma małżonkę działającą w jednej z organizacji społecznych i jest socjologiem zajmującym się w swojej pracy zawodowej tego typu organizacjami od dziesiątków lat. To jest również obszar jego ministerialnego działania i prezes Kaczyński nie bez kozery obsadził go na tym stanowisku planując razem z nim kolejną reformę w „odzyskiwaniu” Polski. Minister przygotowuje zmiany, ale nie kontroluje telewizji no i wyszedł z tego niezły pasztet. Prezes nie przewidział i nie może wszystkim sterować, a przecież wiadomo, że walka o stołki, fundusze, subsydia, wpływy, fuchy i przychody trwa. A to oznacza również kopanie pod sobą dołków, intrygi, zawiści, szczucie, podejrzenia, donosy i oskarżenia. Tak jak w każdej partii mającej władzę, czyli rozdzielającej synekury.

Minister Gliński musi udowadniać, że nie jest wielbłądem, co zdarzało się już wielu osobom, ale rzadko tym z obecnego partyjno-rządowego świecznika. Dowodów na nic oczywiście nie ma, ale metoda jest dobrze znana: obrzucić gównem a odpryski będą przez lata śmierdzieć. I zmyć się ich raczej nie da no, bo i jak? Ministrem jest, małżonka pracuje nie tam gdzie trzeba, partyjny interes wymaga ofiar, a więc jeszcze tylko trzeba przyznać się do winy, złożyć samokrytykę, pobić się trochę w piersi itd., mechanizm działania przecież już kiedyś wymyślono?

Rewolucja przeprowadzana przez PiS zaczyna pożerać swoje dzieci. Minister jest tego przykładem najbardziej oczywistym. Wierzy oczywiście we wszystko, co jego partia robi, ale znalazł się na niewłaściwym miejscu, w nieodpowiednim czasie i odważył się powiedzieć prawdę o dziennikarzach z TVP, co nie jest żadną rewelacją, ale takich rzeczy się w PiS-ie Po Prostu nie mówi.

Na prof. Glińskiego wylewa się fala pomyj a przodują w tym bracia Karnowscy. To oni są forpocztą rewolucyjnych zmian i oczywiście otrzymują za to należne frukta. Muszą sobie na nie zapracować i pan profesor wyskoczył na linię ostrzału. Tak samo niejaka KATARYNA, znana „od zawsze” prawicowa blogerka walcząca przez lata na pierwszej linii Kaczyńskiego frontu. Niestety ma jedną „wadę” a mianowicie pracuje w jednym z NGo’s. I to właśnie ona, krytycznie ustosunkowująca się do PiS-owskich reform organizacji pozarządowych jest również obrzucana błotem. Tak jak i inni wyłamujący się z narzuconej, propagandowej linii tłumaczenia „dobrych zmian” i potrafiący mieć odrębne zdanie.

Każda rewolucja, a więc i ta obecna, zaczyna w pewnym momencie pożerać własne dzieci. Rewolucja odbywa się kosztem jednostek, krytycznych i zawsze potrafiących myśleć trochę inaczej niż partyjne slogany dla maluczkich. I bardzo często walka o idee odbywa się kosztem tych, którzy stali w pierwszych rzędach najbardziej ortodoksyjnych wyznawców przeprowadzanych rewolucji.
Tak jak teraz dzieje się z prof. Glińskim. A również i KATARYNĄ. Oboje oskarżani o jakieś tam „odchylenia”. Może „lewicowo-nacjonalistyczno-konformistyczne”? I o to, że przeszli do obozu „wroga”? A może o to, że zaczęli „myśleć”?

 

KOMENTARZE

  • POPRAWKA, PRZED GLIŃSKIM OFIARĄ REWOLUCYJNYCH ZMIAN PADŁ NASZ KOLEGA...
    ...Andrzej Hadacz.
    Tak bardzo zaufał Prezesowi, że nie spostrzegł koterii Czerwńskiej i Pereiry, która podsunęła Prezesowi pomysł wysłania tego najżarliwszego obrońcy Krzyża na gej-paradę. Naiwny uwierzył, że jest tajną bronią Prezesa, a ten się od niego po tym unurzaniu w błocie gejparadzizmu odwrócił ze wzgardą, przy aplauzie katolickiego środowiska obrońców Krzyża (OK). Najgłupiej wypadli polscy obrońcy Krzyża właśnie, bo się okazało, że jak zabrakło Hadacza, to na czele środowiska stanęła Żydówka z Żydem. Oboje spożytkowali polityczne ciśnienie OK. Ona - została posłanką, a on - dyrektorem telewizji publicznej. A Hadacz pozostał jako ten trup na pobojowisku, truchło jego majaczy we mgle około-PiS-owskiej jako straszydło, artefakt rewolucji.
    Niewielu zdaje sobie sprawę, że każdego autentycznego lidera polskiego i katolickiego to czeka, co Hadacza spotkało. Boleśnie się o tym przekonał Bogusław Kowalski, nieszczęsny prezes PKP z ramienia PiS-u, kórego odrąbało... inne ramię tej samej organizacji... PiS-owskiej.
    [melancholijnie wspomina jak polityczne drwa rąbano i jak ludzkie wióry leciały]
    [jak polityczny trup Polaków się słał, a na tych truchłach żerowały WASP-owskie zombies]
    ==========
    Rewolucja przeprowadzana przez PiS zaczyna pożerać swoje dzieci. Minister (Gliński) jest tego przykładem najbardziej oczywistym.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
      1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031