Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
112 postów 67 komentarzy

Katastrofa lotnicza i wypadek samochodowy

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Przepisy, zalecenia, procedury, nadzór i w końcu zdrowy rozsądek? No tak, istnieją, ale przecież my Polacy wiemy, że to tylko utrudnianie sobie życia a tak naprawdę to i bez nich sobie doskonale poradzimy.

 

 

 

 

Opony dobrej nie było a więc założono starą. Taką nienadającą się już do eksploatacji. Prezydent miał leciał śmigłowcem do Karpacza, bo limuzyna nie jest przeznaczona do długich przejazdów, ale doleciał tylko do Wrocławia, gdyż dzień wcześniej plany zmieniła Kancelaria Prezydenta. Kolumna prezydencka pędziła dwupasmówką przy normalnym ruchu drogowym z szybkością ponad dwukrotnie większą od dozwolonej wywołując popłoch i spychając innych z drogi. Karetka nie mogła nadążyć i musiała sobie sama radzić na zapełnionej drodze. Komputer pokładowy alarmował problemy z oponą, ale Prezydent się spieszył a więc jechano dalej.

Przepisy, zalecenia, procedury, nadzór i w końcu zdrowy rozsądek? No tak, istnieją, ale przecież my Polacy wiemy, że to tylko utrudnianie sobie życia a tak naprawdę to i bez nich sobie doskonale poradzimy.

Anioł Stróż pana Prezydenta wypełnił swoją powinność i ustrzegł przed tragicznymi następstwami „wybuchu” zdezolowanej opony. Niestety, ale przy katastrofie lotniczej sprzed prawie 6 lat nie było to możliwe. Ilość błędów wtedy popełnianych przekroczyła granice możliwe do skorygowania. I niestety, ale samolot nie może wylądować szczęśliwie na poboczu, tym bardziej, jeżeli z powodu mgły nie tylko pobocza, ale również ziemi nie widać. Pomimo pokładowego komputera ostrzegającego przed niebezpieczeństwem, pomimo zdrowego rozsądku nakazującego podejmować decyzje ze szczególną odpowiedzialnością, pomimo informacji o braku warunków do lądowania zdecydowano, że się może uda.

Ilość podobnych błędów, niedociągnięć, nieprzestrzegania przepisów, brawury, omijania lub naciągania procedur, przypadkowych improwizacji i wymuszanych decyzji przy marcowym wypadku i tragicznej katastrofie lotniczej jest uderzająca. Pokazuje jak w soczewce jak nie nauczyliśmy się przestrzegać najprostszych norm ustalanych, przez nas samych zresztą, w celu uniknięcia czy zmniejszenia ryzyka igrania ze śmiercią. Procedury i zdroworozsądkowe zasady są, jakże często, w naszej narodowej tradycji uważane za niepotrzebny balast przeszkadzający naszym chojrackim upodobaniom do podejmowania niepotrzebnego ryzyka. Narodowe doświadczenia pod zaborami a także niedawna przecież komunistyczna przeszłość wyrobiły w nas poczucie ignorowania lub omijania wszelkimi sposobami wszystkiego tego, co „państwowe” i narzucone przez PRZEPISY, USTAWY, ROZPORZĄDZENIA czy PROCEDURY i kombinowania ma własną rękę.

 

KOMENTARZE

  • Za czasów gajowego-marii-karola
    do i z Budy Ruskiej jechała kawalkada BMW ,a helikopter woził do Warszawy sagan z bigosem i kiełbasą z dzika dla kaszalota i parafii Dziadzia-Rojer-Dębowska-Deptula-ajwaj .

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
   1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930